Narodzie!

Dawno nie pisałem. Bo nie wiedziałem co no i za bardzo nie miałem chęci. A jest koniec roku więc warto by walnąć cokolwiek.
Zacznijmy od postanowienia noworocznego: Przestać palić! I już wykonane. Nawet się nowy rok nie zaczął a postanowienie noworoczne już spełnione. Nie zapomnę kumpla, który postanowił, że zacznie pracę w policji (konfident jeden). Bardzo to sobie postanowił i zaklinał się, że zacznie intensywnie trenować a potem zapisze się do policji. Miał nawet koszulkę z napisem „CHWstąpić Do Policji”, te samą przez którą kiedyś musiał przed policją uciekać z nieznanych powodów. No w każdym razie z postanowienia nic nie wyszło ponieważ kumpel w końcu wytrzeźwiał. Chociaż z nim nie wiadomo kiedy trzeźwy kiedy nie. Wczoraj mi po 2 godzinach odpisał na smsa, że odpisze mi później.
Ok zbaczam z tematu, którego nie ma.

Rok to był jak każdy inny. Pełen codziennej rutyny, maniakalnego grania we wszelakie gry jak tylko one się pojawiły, zero randek i innych tego typu przeżyć z kobietami. A w kraju rok jak każdy inny: Smoleńsk, Smoleńsk, narzekanie przez komunistyczną partię smoleńską na rząd, próba odwołania iluśtam ministrów, niezrozumiała dla mnie reforma emerytalna, którą to prezydent podpisał ORAZ skierował do Trybunału. Może od razu podpisze i jednocześnie zawetuje, co? Jeszcze pojawiła się inicjatywa by cyganie mieli takie sama prawa co ludzie oraz upadł dobry pomysł pomysł by przeprosić premiera Tuska za te protesty podczas afery z ACTA w związku z tym iż okazało się to być wcale nie takie złe. No ale każdy polak to burak a burak nie przeprasza tylko rżnie głupa do samego końca.
No i inne głupie ciekawostki jak gry komputerowe dla prosiaków, załamanie się giełdy po tym jak ktoś zrobił psikusa na twitterze, że był zamach na Obamę (a jak nasz prezydent zgolił wąsy to nie działo się NIC! Btw: Wąsy prezydenta można oglądać w muzeum żydowskim w Łodzi, w gablocie zaraz obok napletka Lecha Kaczyńskiego).

Z innych ciekawszych rzeczy jakie ja zrobiłem a jeszcze się nie chwaliłem to śmierdźbomba. Polega ona na tym, że kroi się czosnek, miesza z wódką, zostawia na jakiś czas, potem czosnek wyrzuca a następnie można to pić. Przy momencie ‚czosnek wyrzuca’ było fajnie bo w całej chacie pachniało czosnkiem. Ja lubię czosnek. Komary co poszły spać na zimę nie lubią po pozdychały. Ostre jest to draństwo jak skurczysyn! Pali na wejściu i na wyjściu.
Z głupszych rzeczy to zauważyłem, że raz w roku JA psuję swój własny komputer. To miało miejsce wczoraj. Ale już działa. Zachciało mi się ściągać coś z torrenta no i miałem wirusa. Dlatego wogóle nie ściągam nic z torrenta a tu pod okiem jedzie mi czołg.

No nic. Mamy dziś dzień, w którym świętujemy fakt iż czas płynie. Tak naprawdę wydarza się do codziennie. Powinniśmy świętować dzień, w którym czas się zatrzyma. Chociaż znając mnie to ja nawet nie zauważę kiedy takie coś będzie miało miejsce. Albo gdy cały czas wydarzy się naraz jednocześnie! Cała historia od razu! To dopiero by było czadowe! Każdy kto ma soniczny śrubokręt wie do czego to jest aluzja.
Nawet mi się pić nie chce.
No więc życzę wam wszystkich czegoś czego się nie życzy: Wszystkiego najgorszego i najstraszniejszego z czym będziecie sobie w stanie poradzić.
Nie wiem kiedy znów coś napiszę.
Dobranoc.