Narodzie!

Powiem to samo co powiedziałem podczas oglądania masakrycznego filmu o oponie, która zyskała świadomość i mordowała ludzi (tytuł „Rubber” z 2010r. jak ktoś nie widział) a mianowicie: Ale Meksyk!
Wszędzie tego pełno! Opon co mordują ludzi? Nie! Meksyku! Jeszcze niedawno człowiek włączał newsy mówiąc „a zobaczymy co w Egipcie” a od kilku dni myślimy „a co tam w Meksyku?” pomimo tego iż sytuacja jak najbardziej dotyczy Polski a 30% Polaków nie ma zielonego pojęcia gdzie leży Meksyk. Proszę pamiętać, że około 32,8% wszystkich statystyk jest całkowicie zmyślonych.

Dla przyszłych pokoleń, które to czytają na swoich telepatycznych tabletach przypomnę pokrótce o co chodziło. Nad nasze Polskie spokojne morze przypłynął luksusowy jacht zawierający bandę rozwydrzonych, rozhuciałych marynarzy, którzy to rzucili się z pianą na ustach na naszych bezbronnych niewinnych kibiców Polskiej drużyny piłkarskiej Ruch Chorzów, której to kibice znani są ze swojego pacyfizmu, delikatności, dialogu ze społeczeństwem i wielu innych zasług dla naszego społeczeństwa.
Jak widzicie jako typowy Polski pseudo dziennikarz staram się pozostawać bezstronny i obiektywny jak inni Polscy dziennikarze.
Ok na poważnie:
Z tego co wyczytałem i się nasłuchałem i naoglądałem to było tak, że obie grupy zaczęły się kłócić. Obie strony trochę wypiły, jakiś Meksykanin pomyślał, że wolno mu więcej niż rzeczywiście wolno i po usłyszeniu ostrzeżenia w werbalnym brzmieniu „wypi[KWA]aj” nie zastosował się do niego. No i wywiązała się bójka najpierw pomiędzy dwoma osobnikami a potem chyba nawet całym miastem. Coraz późniejsze artykuły mówią o coraz to większej skali konfliktu. Wkrótce w Meksyku w to uwierzą i w ramach zemsty wyślą na nas rakietę nuklearną. „Wyślą” w znaczeniu położą ją na jakiegoś osła i będą go pędzić w kierunku Polski.
Mój tajny seksowny świadek widział tych Meksykańskich marynarzy przed bójką. Ich statek był najbardziej wypaśny ze wszystkich. A sami marynarze wyglądali na zboczeńców i próbowali nawet poderwać jedną z dziennikarek. Więc co jak co ale jak powiedzą, że to Polak bronił swojej dziewczyny przed natarczywym bogatym gogusiem zza morza to ja w tą wersję uwierzę.

Dodatkowo dziennikarze nie mówią najważniejszego: kto wygrał?
Osobiście obstawiam naszych. Bo jestem patriotą. Przypływają tacy bogacze z Meksyku i sieją zamieszki na naszej ziemi, TEJ ziemi to my jako Polacy naród wiecznie walczący dajemy im to co dobrze umiemy dawać: wpie[KWA]ol! Mam nadzieję, że wszyscy dostali równo i sprawiedliwie.
Jedni mówią, że to wstyd, minister znów chce zamykać stadiony, prezydent miasta przeprasza Meksykanów, a ja kurna wyjątkowo mówię: A DOBRZE IM KUŹWA TAK!
Dlaczego jak nasi pojadą do kraju arabskiego gdzie Arabowie obleją ich kwasem albo odetną łeb za sam wygląd albo za to, że noszą za krótką kieckę (nawet jeśli tą kieckę będzie nosić dziewczyna) to czemu to MY mamy ich przepraszać za to, że nie uszanowaliśmy ICH zwyczajów? Kurna to jest Polska! Tu są podobne zasady! Też mamy własne zwyczaje. Jeden z takich zwyczajów to: Nie zadzieraj z kibicami. Żadnymi. Nigdy!
Słyszeliście zresztą o tym samobójcy chyba z Anglii co samobójstwo popełnił właśnie w Polsce? Wiecie jakie były jego ostatnie słowa? „Oh przepraszam ale chyna pobrudziłem panu dresik”.
I pomyśleć, że prezydent miasta Gdynia po rozmowie z marynarzami stwierdził iż to oni są ofiarami. Właśnie na podstawie tego oświadczenia śmiem twierdzić, że nasi dali im nieźle popalić.

Chociaż na taśmach z monitoringu nie wyglądało to wszystko aż tak groźnie. Widziałem filmiki z ustawek co wydawały się groźniejsze. Ba! Widziałem kiedyś w szpitalu całą salę ludzi, którzy byli jednym weselu. Ale to już taki zwyczaj.
Obywatelu innego kraju pamiętaj: W Polsce każdy powód jest dobry zarówno by wypić oraz aby w mordę dać. Czasem jedno z drugim idzie. A co jak co Polska to naród walczący. Nie możemy walczyć z okupantem albo z wrogiem z zewnątrz to walczymy sami ze sobą. Więc jak przyjeżdża ktoś z zewnątrz co ma więcej kasy niż my i zachowuje się jakby się aż prosił by mu przyp[KWA]ić… no to sorry ale jest to dla nas Polaków wręcz typowe zaproszenie a nawet i przyzwolenie.

Na koniec opowiem anegdotę jaką pamiętam jeszcze z wojny.
Działo się to podczas II wojny światowej w jednej z Belgijskich karczm. Mała grupka Polaków piła sobie w najlepsze kiedy to do baru weszła grupa Holenderskich żołnierzy. Możecie tego nie wiedzieć ale Holenderski jest bardzo zbliżony do Niemieckiego. Nasi oczywiście myśleli, że to Niemcy więc bójka wywiązała się od razu. Wszystkich potem aresztowano i postawiono przed sądem wojskowym. Sędzia odwiedził w szpitalu pobitych Holendrów, a wszyscy byli zabandażowany i zagipsowani, a potem w sądzie przyjrzał się Polakom, którzy mieli co najwyżej kilka siniaków i zadrapań. Następnie sędzia skazał Polaków na grzywnę po czym sam ją zapłacił.
Morał wyciągnijcie sami.
Dobranoc.