Narodzie!

Oglądaliście rozszerzoną katolicką wersję reżyserską wszystkich części przygód Harry’ego Pottera? Jeśli tak to wiecie, że na końcu wszyscy poszli do piekła za uprawianie czarów. Bo za uprawianie dziwacznych czarów idzie się do piekła. Tak jest zapisane przynajmniej w Biblii. A przynajmniej tak wynika z kontekstu. Bo niby po co ktoś miałby skakać przez ogień i wykonywać dziwaczne wygibasy przed jakąś drewnianą figurką? Co dalej? Pokropienie sobie głowy odrobiną wody, wykonanie kilka dziwnych gestów i klęczenie przed drewnianą figurą w jakiejś pogańskiej świątyni? C’mon!

Jeśli oglądaliście ostatnie newsy to wiecie, że wkrótce nasz jedyny słuszny Papież, który był najlepszy że nikogo lepszego przed nim nie było i po nim nie będzie (tak przynajmniej u nas się powtarza do znudzenia), ma zostać świętym ponieważ dokonał cudu. Kiedy nadprzyrodzona rzecz jakiej nie można wyjaśnić naukowo staje się cudem a kiedy czarną magią? Pierwszy przypadek to taki, że nasza nauka jest jeszcze daleko w tyle więc nie wszystko rozumiemy. Dlatego też może się okazać, że alkohol etylowy leczy raka ale się o tym nie dowiemy bo ktoś złapał raka, postanowił się upić etanolem a po pijaku dał dużo kasy na tacę i obudził się zdrowy. Uzaną za cud bo dał na tacę.
Uwaga: Jeśli w przyszłości okaże się, że alkohol etylowy leczy raka to ja chcę kasę za to, że pierwszy to publicznie ogłosiłem dnia dzisiejszego.
Drugi aspekt jaki chcę tu poruszyć to bardzo ciekawe obejście jakie odróżnia czarną magię od cudu. Otóż mowa jest o cudzie ponieważ nasz papież jest martwy.
I tu jest ksiądz pogrzebany! Ile cudów papież dokonał za życia? Nic! Żadnego! Owszem, wiele zdziałał i wogóle był super kolesiem co tyle rzeczy jako człowiek dokonał, że hoho. Tyle, że nie możemy nic wymienić bo jako Polacy nigdy nie znamy konkretów. No ale zrobił dużo lecz według przepisów to jest za mało by zostać świętym. Wymagane są jakieś cuda. A jakoś nikt nie słyszał aby jeszcze za życia papieża jakiś kaleka został uzdrowiony, ślepy odzyskał wzrok, a proboszczowi wróciła potencja.
Bo teraz cuda to głównie uzdrowienia. Wszystko inne można wytłumaczyć naukowo. Od deszczu żab, przez rozstąpienie się morza po generała Jaruzelskiego (bo jeszcze żyje i grasuje na wolności. Czemu? Nie wiem. Ja bym już 20 lat temu go powiesił)
Trzeba się modlić nie bezpośrednio do Boga tylko do jakiś świętych albo do kogoś kto jeszcze świętym nie jest, ponieważ ten ktoś już nie żyje więc może zagadać do Szefa i puścić w twoim imieniu jakiś dobry bajer. W odróżnieniu od Boga, który nie wysłucha twoich modlitw ponieważ jest wszechmocny, wszechobecny, wszechwiedzący. Tak, to był sarkazm. Nepotyzmu w Kościele nam się kurna zachciało.

Aż trochę żałuję, że ten cały Smoleńsk miał miejsce za mojego życia. Napisałem, że będę modlił się o katastrofę lotniczą, tak też zrobiłem, dzień później BOOOM a ja przeżyłem. I kurde bezpośrednio do Jezusa się modliłem a nie do Papieża, który nie żyje! w latach trzydziestych Niemcy modlili się do Hitlera, który jeszcze żył, no i proszę co wynikło. Teraz okazało się, że Hitler był hipsterem.
Był kiedyś taki film o zmarłej prostytutce, z której chcieli zrobić świętą bo ludzie zaczęli zdrowieć. Pomysł dobry ale wykonanie kiepskie bo w końcu to film Woody’ego Allena, ale i tak daje wiele do myślenia.
Dobranoc.