Narodzie!

Jak zauważyliście ostatnio piszę coraz rzadziej. Nikogo nie poznałem, bo nikt nie daje się poznać, niczego nie złamałem bo nie ma jak. Po prostu dużo myślę o różnych rzeczach. A jak myślę to rzeczy przychodzą mi to głowy. A wtedy dzieje się coś dziwnego. Mianowicie: myślę i myślę aż w końcu… wymyślam! I wymyśliłem! Lekarstwo na 2 ważniejsze problemy ostatnich lat.

Powódź!
Żyliśmy sobie normalnie aż tu pewnego dnia przyszła cholernie wielka powódź co zalała pół kraju. Nikt nie był przygotowany, nawet ówczesny SLDowski rząd. Okazało się, że cały czas odkładano kasę na wypadek klęski żywiołowej lecz to nie wystarczyło. Powiedziano, że taka powódź nie nastąpi znowu w najbliższych 150 latach, no ale nastąpiła po niecałych 20. Nie aż tak potężna ale również mocna. Potem co roku kogoś zalewało i tak już zostało do dziś.
Co roku zalewana jest jakaś miejscowość. Co roku ktoś mówi „Dopiero skończyłem remontować po zeszłorocznej powodzi i znów mnie zalało”. Co mądrzejsi budują na terenach często zalewanych domy z marnej sklejki, wpisują w papierach że jest to heban i potem kasują ubezpieczenie. Ci mniej sprytni budują się tam co roku i próbują mieszkać tylko po to by znów zostać zalanym.
Jest to głupie ale pewnie bardziej opłaca się niż przeprowadzka w inne miejsce.
Jedyne czego ci ludzie się nauczą to umiejętność pływania.

I tu moje rozwiązanie: Niech mieszkają w statkach!
Bo kurna czemu nie? Wszyscy mieszkają dotychczas w marnych chałupach co rozpadają przy pierwszym większym podmuchu wiatru. A co dopiero porządnej fali wody.
Niech stoi taki statek na środku lądu. Da się takie coś przerobić na mieszkanie. Nie mówimy tu o luksusowym jachcie gdzie warunki są lepsze niż w moim mieszkaniu, ale o takim typowym statku Polskiej produkcji. No właśnie: Polskiej produkcji.
Te wszystkie upadające stocznie będą wreszcie miały co robić: Statek, który będzie pływał ale tez będzie nadawał się do zamieszkania. Od razu stocznia ruszy! Może nawet inne kraje podłapią i zaczną kupować od naszych?
Może nawet da radę zmieścić w takim statku oborę dla tych wszystkich zwierząt albo na górze postawić szklarnię gdzie będą sobie ludzie te swoje ziemniaki hodować?
I nie zaleje ich tylko po prostu sobie odpłyną.
Problem pojawi się kiedy powódź minie i zmieni się ich adres zamieszkania. No ale będzie mniej ofiar przez to.

Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie. Lepsze niż latające wyspy. W dodatku zielone.
Przemyślcie to.