Narodzie!

Jak tam minęło wszystkim święto miłości? Dzień wymyślony po to by można było sprzedawać kwiaty i czekoladę oraz aby mieć pretekst do zżerania większej ilości czekolady i czasem kwiatów. Jeśli twoja kobieta je kwiaty znaczy się.
Zanim ktoś powie: „Burzy się bo walentynki nie dostał” pragnę powiedzieć, że nie tylko nie dostał ale i wiedział, że nie dostanie. A to różnica. Sam też nikomu życzeń nie złożyłem bo po prostu nie mam komu.

Teraz poużalam się trochę nad sobą.
Jestem już stary, mam 30 lat. Wszystkie dziewczyny w moim wieku są już dawno w związkach z innymi facetami i/lub mają własne bachory. A jako ktoś kto nie lubi dzieci uważam za wiązanie się z kimś takim za nieco chore. Pomijając już, że tyle lat jestem sam, że nie wiem nawet w jaki sposób kogokolwiek poderwać. Nie widzę siebie mówiącego jakiejś dziewczynie: „No co tak stoisz jak dreamliner?”. Tym bardziej, że daaawno temu mój związek zaczął się w ten sposób, że to dziewczyna mnie poderwała. Jeśli to można nazwać podrywem.
Jak już wspomniałem: jestem sam tyle lat, że aż łatwo się pomylić w numerze. Albo 10 albo ponad 10. I dobrze mi z tym.

Tym bardziej, że otaczają mnie szaleni ludzie co mają popierdzielone związki. Aczkolwiek nastąpiła znacząca poprawa. Pamiętacie jak wspominałem o kolesiu co miał full dziewczyn, z każdą chodził kilka miesięcy, potem go rzucały w związku z brakiem zainteresowania lub innych przypałów a po tygodniu już miał nową? Miał ich chyba z 50 ale spał tylko z dwoma lub trzema. No w każdym razie poprawił się i już pół roku jest sam. Zauważył w końcu, że wszystkie dziewczyny są takie same oraz na czym tak naprawdę polega doświadczenie. Teraz jak jakaś go podrywa to on już ma w pamięci zakodowane, że któraś identycznie (lub podobnie) próbowała i wyszło jak wyszło. Kumpel był na swój sposób głupkiem.
Inny jakiego znam określany był przeze mnie słowami „Jego była dziewczyna jest siostrą bliźniaczką jego obecnej dziewczyny. Na szczęście nie identyczną ale i tak są problemy”. Cóż… not anymore. Zerwała z nim, on znalazł sobie inną na co tamta znowu z nim zerwała. Kobiety tak mogą: zrywać 2 razy. A oni jak byli razem to często ze sobą zrywali. Kumpel mi zawsze przez 2 tygodnie jęczał jaki jest nieszczęśliwy, że tak źle nigdy nie było itp. a potem wracali do siebie. Ale teraz ta przerwa trwała 3 miesiące. Mi wystarczy, że ktoś się mniej czasu do mnie sam nie odezwie by załapać, że nie chce mieć ze mną nic do czynienia.
No i jego była zawsze się wtrącała bo chciała mieć siostrzyczkę dla siebie. Bliźniaczki zawsze chcą być razem. W każdym razie koleś ma już inną dziewczynę, która nie jest spokrewniona z rodziną jego byłych oraz jego obecną. Miał mi ją przedstawić ale bał się, że jeszcze przypadkiem zrobię/powiem coś przez co ona mnie polubi a tego nie chcemy. Jak ja teraz przeżyję bez nabijania się z jego dziwnego związku teraz gdy wstąpił w normalnie zapowiadający się związek? Chociaż z zawodu jest księgową więc nic straconego: może jej jeszcze odbije. Nie znałem jeszcze normalnej księgowej a znałem łącznie 5. „Znałem” to zbyt mocne słowo.

Paradoksalnie lubię słuchać opowieści o związkach innych. Z jednej strony czuję się wtedy jakby mądrzejszy i lepszy kiedy para jest popierdzielona. A z drugiej kiedy związek jest dobry i udany, a ktoś chwali się jaką niespodziankę dostał(a) to uświadamiam sobie, że pewnie zrobiłbym coś podobnego. No i jest co doradzić gdy ktoś inny ma problem a sama logika nie wystarcza. Jakby logika miała coś wspólnego z miłością. Przypomniał mi się koleś na którego leciały 2 młode dziewczyny, wyglądały podobnie z czego jedna była bogata. Wybrał biedniejszą. Mam nadzieję, że to dlatego iż była mądrzejsza.

No to może trochę romantycznej piosenki na koniec tekstu: