Archiwum dla Wrzesień, 2009

dzień z życia blogiera

Narodzie!

Jestem dziś wkurzony i zmęczony. Nie lubie takiego stanu bo człowiek nawet nie może sobie pokrzyczeć bo jest zmęczony. Jak ten stary dziadek o kulach z bazooką w jednej z kul. Z chęcią by rozwalił jakąś gromadkę brzydkich dzieciaków ale jest za słaby aby sie ruszyć a za silny by wreszcie zdechnąć.

No dobra więc mamy poniedziałek. Budze się jak zawsze o 5:03 i po wyłączeniu budzika myśle sobie różne rzeczy. W sumie mogę opisać co dokładnie myślę. Oczywiście pomińmy niecenzuralne słowa oraz wulgaryzmy… Więc rano nic nie myślę. Powolutku wstaję tak aby nie naruszyć perfekcyjnej struktury leżącej śpiącego tuż obok kota, który to sam zaraz wstaje jak tylko zejdę z łóżka, i powoli wlekę się do łazienki poruszając się niczym zombie. Na miejscu okazuje sie, że łazienka zajęta bo ojciec, który zawsze jedzie do roboty wcześniej niż ja dziś ma wolne więc poszedł sobie skorzystać z kibla a jak skończył to wrócił do spania. Kpi sobie ze mnie! To jawna kpina i obelga! Specjalnie by pokazać, że on może sobie jeszcze spać. Podobnie kpią kobiety kiedy z nimi mieszkasz i zostawiają otwarte drzwi łazienki.
W każdym razie robie to co robię po czym sprawdzam poczte, nowe komentarze oraz czy w końcu jest nowy odcinek najnoszej serii House do ściągnięcia. Nie ma. A miał być. Premiera 20 września, mamy 21 września. Sonofabitch!
Ok idziem do kuchni i robim se kanapke. Skończyło się masło. Ok biore jedno z zamrażarki i robie sobie żarcie do roboty. Ponieważ nie chce mi sie męczyć z twardą kostką masła więc w domu robie sobie kanapkę z zamiennikem masła tj. keczupem.
No dobra, bierzemy żarcie i jak co ranek przed wyjściem włączyłem sobie TVN24. A raczej próbowałem. Bo nie działało. Ktoś podpierdzielił karte od tej… tej dziwnej maszynki co ją podłączasz, wrzucasz karte i masz kablówkę. No kurde! Teraz jeszcze nie będe wiedział co sie w kraju dzieje!
Ok… wleczemy sie na przystanek. O dziwo jestem pierwszy. Z czasem schodzą się ludzie, autobus nie przyjeżdża, schodzi się więcej ludzi i więcej. W końcu autobus przyjeżdża a ja jakimś cudem wchodze ostatni i mi moje miejsce zajęli. Tak tak mam swoje miejsce w autobusach. Trzeci od końca po prawej przy oknie. Śmiejcie sie ale ja nic na to nie poradzę. Kiedy dostaję inno miejsce to mam problemy z zaśnięciem.
No dobra autobus dojeżdża na miejsce, idziem kwadrans pod biuro i… o cóż za niespodzianka! Jestem pierwszy i musze otwierać. Pierwsze drzwi… drugie drzwi… kłódka dolna, kłódka gorna, goddamit od czego jest ten klucz?! kłódka środkowa, kolejne drzwi i szyfr. Uff otwarte.
To miał być spokojny dzień. Szef na urlopie podobnie jak jego szpicel. Cóż może się zdarzyć? WIELE! Masa bzdurnych telefonów od jeszcze bardziej bzdurnych ludzi, kilkanaście bzdurnych maili, dziadek który chciał wszystkim pokazać swoje nogi oraz jakiś gówniarz, którego musiałem kilka godzin uczyć obsługi programu. No i część naszych pracowników miała niedawno wrześniowy termin egzaminu i bez przerwy o tym gadali!
Ogólnie mówiąc było głośno, denerwująco że nic nie dało się zrobić. Dodatkowo nie wygrałem tych kilku milionów w lotto i jak na złość nikt nie wygrał przez co jest kumulacja. A ponieważ jest wielka kumulacja to muszę kolejny kupon kupić. Ci od lotto chcą mnie chyba z torbami puścić.
Wszystko się uspokoiło około 15:30. Myśle sobie: Chrzanić to! Dziś nic nie robię. Poszukam sobie coś o czym moge napisać wieczorem. Szukam szukam… ooo mamy żałobę narodową. Znowu! A czemu? Bo w kopalni kilkunstu ludzi zginęło. Znowu! Bo cośtam wybuchło. Znowu! I były niedociągnięcia w kopalnii i fałszowania czytników. Znowu! Ooo i prezydent tańczył z małżonką na dożynkach. W żałobę. Czysta hipokryzja czy też prezydent w końcu spartolił żałobę narodową? W końcu ogłaszanie żałoby to jedyna rzecz jaka mu się udawała. Nie to za głupie aby o tym pisać. Fuck it! Jade do domu.
Tym razem dostałem swoje ulubione miejsce w autobusie i zasnąłem. Jak na złość miałem sen. Co jest dla mnie rzadkim zjawiskiem bo śnię przewaznie 2 razy w roku. Jak na złość to był jakiś gejowski sen, którego nigdy w życiu nie będę opowiadał oraz do niego nawiązywał! I żadne mi tu ‚głodnemu chleb na myśli’ jego mać!
Ale nie dojechałem autobusem do końca bo w pewnym momencie zamknęli drogę. Kto? Kilka wozów strażackich, dwie karetki i kilka radiowozów marki ‚suka’. Czemóż to? Bo koleś mieszkający przy drodze zwariował i ogłosił, że wysadzi sie w powietrze wraz z domem. *facepalm*
No to zapierniczamy pieszo! Po drodze wyobrażam sobie jak to jacyś psychole mnie zarzynają żywcem. Nie że niby niebezpieczna okolica. Po prostu mam już dosyć i mam chore marzenia.

W końcu docieram do domu, spełniam durną prośbę starej polegającej na wydrukowaniu jej czegoś co wiąże się z napisaniem tego czegoś i zainstanowaniem drukarki. Heh.
Teraz mam ochotę tylko spać. A jak minął wasz dzień? Nie, nie chcę wiedzieć!!
Dobranoc.